Wyszukaj:

Aktualności

05.05.18
XTERRA - zaplanowałam  w zeszłym roku Jednak pewne nieforutnne zdarzenie pozmieniało...

14.04.18
W związku z tym, że w niedzielę 18go marca przypadały moje urodziny, a...

29.08.17
Start ten traktowałam jako pewne "przetarcie" i zorientowanie się jak to w ogóle wygląda... Już...

Xterra Cypr
XTERRA - zaplanowałam  w zeszłym roku
Jednak pewne nieforutnne zdarzenie pozmieniało moje plany,aby sie przygotować..
O tym może jednak innym razem.
Na dzień przed zawodami około 1 po południu dopadła mnie biegunka (pierwszy raz w życiu przed startem), i tak zamiast "ładować" się jedzenie i piciem utraciłam dużo wody i nie tylko...
szukałam apteki otwartej wieczorem w Paphos i udało mi się zakupic jakieś tabletki oraz probiotyki.
Wieczorem prawie zjedzona tabliczka gorzekiej czekolady (i to naszej - Wawel, którą tutaj znalazłam ;-)) oraz suchy ryż nieznacznie uzupelniły żołądek...

Wczesna pobudka, jednak nie spałam za głebokim snem.
Organizator zapewnił dojazd na start (około 30km od Paphos) dla tych, co nie mieli jak dojechać... bus startował o 6.30 rano. Fajna inicjatywa, że zapewnili, ale jednemu francuzowi przez to pękła rama jak się okazało... fakt, że rowery były przechowywane w przyczepce doczepionej i kładzione jeden na drugim! W trakcie jazdy było słychać jak "podskakują"...
Ciekawe czy dostanie zwrot za nie..

Bus dowiózl nas na pewne miejsce, z którego musieliśmy jeszcze dojechać jakieś 4-5kilometrów terenem.

Start tym razem(jak to na Cyprze) nawet na czas ; -) Tym razem z plaży gdzie się wbiegało, na moim dystansie (olimpijskim) robiliśmy 2 okrążenia z wybiegiem z wody po plaży, gdzie lekko się zawahałam co widać na fotce:

Już po pływaniu widziałam, że robię "tyły".
Rower...trasa rowerowa gdy ją objezdżałam parę tygodni wcześniej (jednak nie była jeszcze przygotowana pod wyścig) wydawała się łatwiejsza... ogólnie zupełnie inna, niż w Krakowie (i nie pode mnie), równiez 2 okrążenia,z  długim podjazdem, sekcjami tehnicznymi, skałami (gdzie chodziłam), trawą itd.. niestety nie spotkałam na drodze zwierząt  ;-)

Na drugiej pętli coś mnie cisnęło, zatrzymałam się na toaletę, ale chyba czekolada i tabletki dość mocno zblokowały wiadomo co.. ;-)
Czuć było też coraz bardziej "pogodę"....
Zastanawiałam się jak to będzie na biegu, czy mnie coś nie przyciśnie  i czy nie będzie za gorąco...
przed biegiem wzięłam jeszcze tabletkę. Na każdym punkcie z wodą(na pętli były 2 , a pętle mieliśmy dwie) polewałam się wodą i piłam. Momentami nawet przyjemnie wiało. Trasa częsciowo po piasku, po skałach takich jak widąc, oraz po plaży, jednak nie za trudna technicznie, w porównaniu z tą z Krakowa ;-).
Widoki niesamowite, najciekawszy odcinek to był pewien zbieg w stronę wybrzeża... widoki wynagradzały trud.

Na metę dotarłam dopiero po 4 godzinach 34 minutach. Dało mi to drugie miejsce w kategorii wiekowej, pierwsza była francuzka (najwięcej startowało tutaj francuzów).
Po zawodach było coś do jedzenia, "soft" drink, ale ja z pewnymi włochami śmiałam się, że piwo to soft i w sumie udało się zamówić ;-)
Cóż, jak chcę w tego typu zawodach startować muszę popracować przede wszystkim ...na rowerze...;)
Gizela
 
Ayia Napa triathlon - drużynówka
W związku z tym, że w niedzielę 18go marca przypadały moje urodziny, a na Cyprze były zawody chciałam bardzo wystartować... w końcu to najlepszy sposób na spędzenie swoich urodzin (wiem, że sporo osób temu zaprzeczy).
Jednak nocowałam w Larnace, miałam spakowany rower MTB, problemy ze znalezieniem na miejscu rowera szoowego (udałoby sie pozyczyć rower w Larnace), a jednak transport z rowerem do Ayia Napy tez nie taki łatwy...napisałam do organizatora, który znalazł mi dziwczynę do klasyfikacji drużynowej.
Riana zatem pojechała na rowerze, a ja biegłam oraz płynęłam...
jako jedyny team tworzyłyśmy 2 osobowy, a nie 3 osobowy zespół, w dodatku 100% żeński ;-).

Do Ayia Napy dodarłam dzień wcześniej. W tym dniu też poznałam moją partnerkę teamową, która jechala na rowerze.
Wyrbany start był na olimpijce, przez to, że jednak długich "wybiegań" nie miałam od ponad 1,5 roku, i w ogóle przez te kontuzje zeszłoroczne mało biegu...

Woda dość rześka, ale jak na marzec ok (17-18stopni), nie dziwię się, że cypryczykom było zimno..
Start z wbieganiem do wody, dosyć tłoczno było, jeden po drugim przepływał, raz mi się oberwało w twarz... zwłaszcza tłoczno przy bojkach..
płynęłam w mniej więcej zakładanym czasie. (28:43)

Pierwszy raz nie musiałam przynajmniej spieszyć się w strefie zmian (mimo,że i tak jestem w tym słaba:D).
Czekając na Rianę, rozmawiałam z osobami z innych drużyn, jeden koleś był na zawodach pływackich w Polsce i bardzo nasz kraj jak i osoby z Polski zachwalał ..wcześniej miał negatywne opinie o nas.. ;-)(zasłyszane)
Nie wiedziałam jak długo Riana pojedzie,ale dla bezpieczeństwa też poszłam do toalety załatwić pewne sprawy ;-).
Z innych drużyn widziałam,że jeden facet zjechał 11 minut przed Rianą, a drugi chłopak 3 minuty przed ni a, także wiedziałam, że na 10km cięzko będzie nadrobić te 3 minuty.
Jak na moje bieganie uważam, że dobrze pobiegłam w sumie wyszło 11 kilometrów , cas około 57minut.

Tak zajęłyśmy 3 miejsce.

Większość pudeł zajęta przez rosjan..


Gizela
 
«« pierwsza « poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna » ostatnia »»

Strona 1 z 36

Sponsorzy

Northtec

 

Rower Tramp