Wyszukaj:

Aktualności

13.10.16
Przedostatnia edycja Bike Maratonu w tym roku zagościła w Górach Sowich. Ludwikowice Kłodzkie to...

17.09.16
Bike Maraton Jelenia Góra – 11.09.2016 Pierwszy raz dane mi było startować w maratonie rangi...

28.08.16
Korsyka, rok 2011. Rozmowa z jednym z pilotów naszej wycieczki rowerowej. Wtedy pierwszy raz słyszę...

Bike Maraton Ludwikowice Kłodzkie – 24.09.2016


Przedostatnia edycja Bike Maratonu w tym roku zagościła w Górach Sowich. Ludwikowice Kłodzkie to całkiem nowa lokalizacja, na której dane nam było się ścigać. Nocleg mieliśmy w nowo otwartym Sowim Gościńcu, który okazał się super miejscówką. Rano wystarczyło tylko zjechać 2km w dół do miejsca startu. Pogoda była super, za rana rześko, ale później w sam raz. W ramach rozgrzewki z Marcinem wjechaliśmy część pierwszego podjazdu. Dzięki czemu wiedzieliśmy, że będzie bardzo stromo, i że nie ma się co podpalać od startu. Taktyka na wyścig dosyć prosta, jechać równo, nie zaczynać za mocno. Po starcie jechałem dosyć spokojnie, dzięki czemu gdy zrobiło się stromo mogłem podkręcić tempo i spokojnie zacząłem wyprzedzać. Pod koniec pierwszego podjazdu, na płytach dogoniłem Rafała. Spokojnie zająłem miejsce na końcu szybkiej grupki, w której przewiozłem się na szybszym fragmencie trasy przed podjazdem na Wielką Sowę. Na samym podjeździe jechałem już swoje wyprzedzając kolejnych zawodników. Przed samym szczytem Rafał mnie wyprzedził i pomknął w dół. Ja zjeżdżałem nieco wolniej, na miarę swoich możliwości :D Po Wielkiej Sowie trasa prowadziła przez tereny znane z maratonów Golonki. Był ciężki podjazd, częściowo podejście i wymagające zjazdy w stronę Walimia. Później trasa prowadziła w stronę Głuszycy, w dużej mierze po szlakach strefy MTB. Sama pętla miała charakter interwałowy: sporo krótkich podjazdów i zjazdów. Później dosyć długi szutrowy i nie za stromy podjazd i powtórka z rozrywki. Przez większość pętli jechałem razem z kolegą z Bralina, którego serdecznie pozdrawiam. Pod koniec drugiej pętli dogonił mnie Marcin Wichłacz i już razem pojechaliśmy do mety. Z wyścigu jestem bardzo zadowolony, udało się go przejechać w mocnym i równym tempie. Na podjazdach było bardzo dobrze, zjazdy też całkiem ok. Trasa była fajna, taka prawdziwa górska dla każdego. Było wszystko to co na górskim maratonie być powinno. Długie podjazdy i zjazdy, trochę singli, trochę błota i co najważniejsze mnóstwo radości z jazdy :) Wyścig ukończyłem na 51 miejscu Open i 13 w M3.

Krzysiek

 
BM Jelenia Góra

Bike Maraton Jelenia Góra – 11.09.2016

Pierwszy raz dane mi było startować w maratonie rangi UCI. Tegoroczny wyścig w Jeleniej Górze na dystansie Giga był jednocześnie mistrzostwami Polski w maratonie MTB i wyścigiem z kalendarza UCI. O tym, że trasa będzie bardzo wymagająca technicznie jak i kondycyjnie wiedziałem już wcześniej. Tydzień przed zawodami po wyścigu w Srebrnej Górze zrobiliśmy objazd trasy. Taktyka była prosta, nie podpalać się od startu tylko jechać równym tempem poniżej progu no i uważać na zjazdach. Start wyścigu odbył się z rynku w Jeleniej Górze. Od startu poszło bardzo mocne tempo, starałem się utrzymać wysoko, ale bez szarpania. Niestety płaskie pierwsze kilometry i wąskie ścieżki rowerowe sprzyjały dużej nerwowości peletonu. Pomimo kilku gwałtownych hamowań na szczęście udało uniknąć się kraksy. Na pierwszych podjazdach w terenie zrobiły się duże korki, ale mając w perspektywie 5 godzin ścigania jakoś mi to nie przeszkadzało :D Od pierwszego podjazdu na Łopatę zrobiło się luźno i każdy mógł już jechać w swoim tempie. Zastosowanie przeze mnie mniejszych zębatek w korbie zaowocowało tym, że mogłem z dużo większym komfortem podjeżdżać bardzo strome ścianki bez konieczności przepychania. Dzięki temu podjeżdżanie stało się jeszcze bardziej przyjemne. Niestety na zjazdach nie było już tak pięknie. Zawody rangi UCI zobowiązują i trasa była najeżona bardzo trudnymi jak dla mnie zjazdami. Tego dnia sporo nachodziłem się w dół, uświadamiając sobie jak wiele jest jeszcze do zrobienia w tej materii. Oprócz trudności technicznych i kondycyjnych trasy, swoje trzy grosze dorzuciła pogoda. Co prawda było pięknie i słonecznie, ale za to bardzo gorąco. Pierwszy raz musiałem tankować na każdym kolejnym bufecie poza pierwszym, wypijając ponad 3 litry płynów. Przez ponad 3 godziny jechało mi się bardzo dobrze, później zacząłem słabnąć, ale do samego końca udało mi się jechać w równym tempie. Z pewnością był to najtrudniejszy wyścig w moim życiu. Samo jego ukończenie wydaje mi się dużym sukcesem, dlatego duże słowa uznania dla wszystkich gigowców!  Podsumowując trasa super, bardzo wymagająca, ale tak powinno być na mistrzostwach Polski. Forma na podjazdach bardzo dobra, a nad zjazdami nadal trzeba pracować :) Pogoda też dopisała, zawsze lepszy upał od deszczu :) Na metę dojechałem z czasem 05:43:54 zajmując 122 miejsce Open i 31 w M3.

 

Krzysiek

 
«« pierwsza « poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna » ostatnia »»

Strona 1 z 29

Sponsorzy

Northtec

 

Rower Tramp