Wyszukaj:

BM Jelenia Góra

Bike Maraton Jelenia Góra – 11.09.2016

Pierwszy raz dane mi było startować w maratonie rangi UCI. Tegoroczny wyścig w Jeleniej Górze na dystansie Giga był jednocześnie mistrzostwami Polski w maratonie MTB i wyścigiem z kalendarza UCI. O tym, że trasa będzie bardzo wymagająca technicznie jak i kondycyjnie wiedziałem już wcześniej. Tydzień przed zawodami po wyścigu w Srebrnej Górze zrobiliśmy objazd trasy. Taktyka była prosta, nie podpalać się od startu tylko jechać równym tempem poniżej progu no i uważać na zjazdach. Start wyścigu odbył się z rynku w Jeleniej Górze. Od startu poszło bardzo mocne tempo, starałem się utrzymać wysoko, ale bez szarpania. Niestety płaskie pierwsze kilometry i wąskie ścieżki rowerowe sprzyjały dużej nerwowości peletonu. Pomimo kilku gwałtownych hamowań na szczęście udało uniknąć się kraksy. Na pierwszych podjazdach w terenie zrobiły się duże korki, ale mając w perspektywie 5 godzin ścigania jakoś mi to nie przeszkadzało :D Od pierwszego podjazdu na Łopatę zrobiło się luźno i każdy mógł już jechać w swoim tempie. Zastosowanie przeze mnie mniejszych zębatek w korbie zaowocowało tym, że mogłem z dużo większym komfortem podjeżdżać bardzo strome ścianki bez konieczności przepychania. Dzięki temu podjeżdżanie stało się jeszcze bardziej przyjemne. Niestety na zjazdach nie było już tak pięknie. Zawody rangi UCI zobowiązują i trasa była najeżona bardzo trudnymi jak dla mnie zjazdami. Tego dnia sporo nachodziłem się w dół, uświadamiając sobie jak wiele jest jeszcze do zrobienia w tej materii. Oprócz trudności technicznych i kondycyjnych trasy, swoje trzy grosze dorzuciła pogoda. Co prawda było pięknie i słonecznie, ale za to bardzo gorąco. Pierwszy raz musiałem tankować na każdym kolejnym bufecie poza pierwszym, wypijając ponad 3 litry płynów. Przez ponad 3 godziny jechało mi się bardzo dobrze, później zacząłem słabnąć, ale do samego końca udało mi się jechać w równym tempie. Z pewnością był to najtrudniejszy wyścig w moim życiu. Samo jego ukończenie wydaje mi się dużym sukcesem, dlatego duże słowa uznania dla wszystkich gigowców!  Podsumowując trasa super, bardzo wymagająca, ale tak powinno być na mistrzostwach Polski. Forma na podjazdach bardzo dobra, a nad zjazdami nadal trzeba pracować :) Pogoda też dopisała, zawsze lepszy upał od deszczu :) Na metę dojechałem z czasem 05:43:54 zajmując 122 miejsce Open i 31 w M3.

 

Krzysiek