Wyszukaj:

Bikemaraton Wisła

Tak się złożyło, że w tym roku dopiero do Wisły wybrałem się na swój pierwszy Bike Maraton. Beskidzka edycja słynie ze stromych i bardzo długich podjazdów, oraz szybkich i dosyć wymagających zjazdów oraz upalnej pogody, której jednak w tym razem nie udało się nam doświadczyć. Pomimo, że w tym roku bardzo mało się ścigałem, Wisła to mój drugi start w sezonie letnim, to o swoją formę byłem spokojny. Dodatkowo weekend majowy spędzony w Beskidach przygotował mnie dobrze na trudy czekające podczas ścigania na dystansie Giga, który liczył 61km i prawie 2700m przewyższenia. Od startu poszedł straszny ogień na pierwszym podjeździe, ja starałem się za bardzo nie szaleć, żeby potem mieć z czego jechać :D Taktyka była słuszna, ponieważ już w połowie pierwszego podjazdu to tylko ja wyprzedzałem. Cały czas jechałem na samopoczucie, tak żeby czerpać radość z jazdy. Na podjazdach jechało mi się dobrze, praktycznie wszystko wyjechałem. Na zjazdach było poprawnie, na miarę moich obecnych umiejętności. Szczęśliwie bez upadków, a i sporo frajdy też było J W przeciwieństwie do poprzednich upalnych edycji, tym razem było około 15 stopni, a w górnych partiach zalegały gęste mgły, nadające epicki wymiar tej prawdziwie górskiej przygodzie. Po rozjeździe z mega jechałem praktycznie sam, aż do ponownego połączenia trasy z krótszym dystansem. Ostatni długi podjazd po płytach ostro dał się we znaki, było piekielnie stromo i nogi już konkretnie piekły. Potem szybkie zjazdy i końcówka razem dublowanymi megowiczami, których tym razem widziałem dużo więcej niż zazwyczaj. W samej końcówce zaczął padać lekki deszcz, ale tak naprawdę mokro było tylko na ostatnich asfaltowych zjazdach. Wyścig muszę zaliczyć do bardzo udanych, jechało mi się świetnie. Kierując się samopoczuciem jechałem cały czas równym, mocnym tempem. Co zaowocowało 55 miejscem Open i 16 w M3.

 

Krzysiek