Wyszukaj:

Triathlon na Cyprze

Decyzję odnośnie tego startu podjęłam już w grudniu. Wyszukiwałam starty zagraniczne , a że znalazłam start na Cyprze i w zeszłym roku spędziłam tu 2 miesiące, gdzie poznałam wiele osób(łączy mnie tu wiele wspomnień, emocji, tam zawsze będą moje myśli..), dodatkowo ten przypadł w dniu moich Imienin, to zdecydowałam się zapisać.

Miałam wystartować na dystansie olimpijskim…  los czasem jednak”płata figle” i złamane palce w marcu spowodowały u mnie „niedyspozycję” w sporcie, a od biegania na długi czas. W sumie do dnia przed wylotem nie wiedziałam czy w ogóle wystartuję (wystartowałabym najwyżej kończąc DNFem bez biegania).

Po konsultacjach z osobami kompetentnymi i zapewnieniu, że ryzyka nie ma (jedynie ból to norna jeszcze przez kilka tygodni), zdecydowałam się zmienić dystans na sprinta…założenie było tylko ukończenie, bez nastawiania się na wynik(w końcu 7 tygodni bez biegania:))

Od rana wiało, start miał być z 15minutowym opóźnieniem, jednak podczas robienia fotki ze znajomym, usłyszałam „Gizela, oni już biegną do wody”

Wiatr w skali 3-4 Beauforta dał się odczuć, na pływaniu i na rowerze. Dodatkowo jechałam nie na swoim rowerze, bez lemondki (jednak miałam tydzień na „przyzwyczajenie się do tego rowera” , co było dobrą decyzją… bieganie na adrenalinie nie bolało, lekki ból czułam na drugiej pętli..Wyszło 5,6 kilometra, (średnia prędkość 5:08min/km co uważam za naprawde niezły wynik).

Ból za to poczułam po starcie, gdy nie miałam problem ze wsadzeniem stopy w but ;-).

Na metę wbiegłam po 1h 29m , jako druga kobieta, a pierwsza w kategorii wiekowej (20-34). Triathlon był kameralny, za to sporo rosjan i osób z Wielkiej Brytanii startowało (całe teamy).


Miło było, że Polacy gdy słyszeli, że Polka wystartowała a jeszcze wygrała, podchodzili, zagadywali, prosili o wspólne zdjęcia.

Na mecie czekała na mnie rodzina jak i znajomi z Cypru.

 

Gizela