Wyszukaj:

Aktualności

29.08.17
Start ten traktowałam jako pewne "przetarcie" i zorientowanie się jak to w ogóle wygląda... Już...

17.08.17
W  Zieleńcu odbyły się Otwarte Mistrzostwa Dolnego Śląska w maratonie MTB. Będąc na krótkiej...

28.06.17
Jak to bywa z zapisami na Uphill Race, trzeba szybko się decydować… zapisy o ile dobrze pamiętam...

Wietrzny uphill race Śnieżka

Jak to bywa z zapisami na Uphill Race, trzeba szybko się decydować… zapisy o ile dobrze pamiętam były w marcu lub w lutym…80sekund i limit miejsc został wyczerpany…

W marcu zlamałam palce , na rower w sumie najszybciej wsiadłam (bieganie i pływanie zdecydowanie później), jednak będąc na Cyprze w  ostatni weekend kwietnia gdy jechałam  Cypriotami 130kilometrów i oni i ja zauważyliśmy róznice w mojej formie

Wtedy też stwierdziłam , że nie ma sensu startować na Upilla…

Jednak za namową pewnej osoby, wystartowałam (nie nastawiając się na jakiś własny rekord), dedykując ten start tej osobie (w końcu motywacja…;)).

Waga startowa zdecydowanie nie była na uphill, miałam już 5-6 kg mniej podczas innego uphill’a ;-).

Poza tym wymiana napędu w rowerze na kilka dni przed startem i inne komplikacje w poszukiwaniu pewnej części do mojego rowera, spowodowały jakiś tam stres i obawy czy rower będzie gotowy…

Po paru wizytach w serwisie i poszukiwaniu części udało się… rower nie zawiódł..

Mnie jednak dopadła nagle jakaś infekcja. Już w drodze do Karpacza boleć zaczęlo mnie gardło i głowa.

Rano w dniu startu nie pamiętam kiedy tak się czułam… całe szczęście głowa nie bolała, gardlo jednak tak.

Start z centrum Karpacza, jak to zazwyczaj 3 kilometry droga dla aut… , tam dosyć mocno „poszła myślę…później już od Świątyni Wang jazda po „kostce” i na niższym przełożeniu. Po drodze gardło mnię męczylo, mając suchy kaszel i czując gdzieś tam w głębi „flegmę” której nie można odpluć…;

Po drodze turyści, nawet znajomych widziałam ;-)…dobrze, że spora częśc trasy w cieniu..

Na 9tym kilometrze ktoś mi powiedział, że jadę jako 5ta kobieta…Jednak na jednym ze zjazdów 2 kolejne mnie wyminęły…

Im bliżej szczytu, tym bardziej wietrznie i… pierwszy raz  w historii „mojego” uphill’u musiałam zejść z rowera (ok kiedyś zeszłam założyć łańcuch, który spadł), bo nie byłam w stanie poradzić sobie z tak silnym wiatrem (nie tylko ja, widziałam wiele osób przede mną , które równiez nie mogły poradzić sobie z wiatrem). W sumie dwukrotnie, jednak samą końcówkę udało się podjechac

Na metę dotarłam z czasem 1h 33minuty, czyli dużo wolniej niż ostatnim razem (2 lata temu , ale to teź był mój rekord – 1h 20m). Po skończonym starcie, zjeżdżalismy indywidualnie trochę nizej, około 2 km, tam trzeba było czekać na ostatnich zawodników…gdzie ja zmarłam, bo wiatr był strasznie zimny (na dole w samym Karpaczu był upał).

Załapałam się na dekorację na „szerokie” pudło jako 5 ta kobieta w kategorii. Wśród wszystkich kobiet 9 miejsce.

Krzysztof dotarł na metę na 28 miejscu OPen, zajmując 12 miejsce w kategorii M3.


Gizela

 
Triathlon na Cyprze

Decyzję odnośnie tego startu podjęłam już w grudniu. Wyszukiwałam starty zagraniczne , a że znalazłam start na Cyprze i w zeszłym roku spędziłam tu 2 miesiące, gdzie poznałam wiele osób(łączy mnie tu wiele wspomnień, emocji, tam zawsze będą moje myśli..), dodatkowo ten przypadł w dniu moich Imienin, to zdecydowałam się zapisać.

Miałam wystartować na dystansie olimpijskim…  los czasem jednak”płata figle” i złamane palce w marcu spowodowały u mnie „niedyspozycję” w sporcie, a od biegania na długi czas. W sumie do dnia przed wylotem nie wiedziałam czy w ogóle wystartuję (wystartowałabym najwyżej kończąc DNFem bez biegania).

Po konsultacjach z osobami kompetentnymi i zapewnieniu, że ryzyka nie ma (jedynie ból to norna jeszcze przez kilka tygodni), zdecydowałam się zmienić dystans na sprinta…założenie było tylko ukończenie, bez nastawiania się na wynik(w końcu 7 tygodni bez biegania:))

Od rana wiało, start miał być z 15minutowym opóźnieniem, jednak podczas robienia fotki ze znajomym, usłyszałam „Gizela, oni już biegną do wody”

Wiatr w skali 3-4 Beauforta dał się odczuć, na pływaniu i na rowerze. Dodatkowo jechałam nie na swoim rowerze, bez lemondki (jednak miałam tydzień na „przyzwyczajenie się do tego rowera” , co było dobrą decyzją… bieganie na adrenalinie nie bolało, lekki ból czułam na drugiej pętli..Wyszło 5,6 kilometra, (średnia prędkość 5:08min/km co uważam za naprawde niezły wynik).

Ból za to poczułam po starcie, gdy nie miałam problem ze wsadzeniem stopy w but ;-).

Na metę wbiegłam po 1h 29m , jako druga kobieta, a pierwsza w kategorii wiekowej (20-34). Triathlon był kameralny, za to sporo rosjan i osób z Wielkiej Brytanii startowało (całe teamy).


Miło było, że Polacy gdy słyszeli, że Polka wystartowała a jeszcze wygrała, podchodzili, zagadywali, prosili o wspólne zdjęcia.

Na mecie czekała na mnie rodzina jak i znajomi z Cypru.

 

Gizela

 
«« pierwsza « poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna » ostatnia »»

Strona 2 z 35

Sponsorzy

Northtec

 

Rower Tramp