Wyszukaj:

Aktualności

17.08.18
W ostatnią niedzielę w Obiszowie odbyła się kolejna edycja z cyklu Bike Maraton. Wyścigowi towarzyszyła...

26.06.18
Rowerem na Szrenicę był pierwszym tegorocznym startem w Polsce.. już wcześniej słyszałam, że trudniejszym,niż...

23.06.18
Założeniem  startu w Paphos były prędkości średnie, nie zajęte miejsce, o czym nawet rozmawiałam...

Rowerowa jazda na orientację

8mego listopada wystartowałam w Rowerowych zawodach na orientację „Szago” w Śliwicach w Borach Tucholskich. Wybraliśmy się tam razem z Mikołajem.

Start solo, ale jak dało się zauważyć, sporo osób jechało parami, bądź grupkami.

Do wyboru były 2 trasy: 50 oraz 100km, wybraliśmy 50km ze względu na późną porę roku. Ponadto były również organizowane zawody „marszowe” dzienne oraz nocne.

Na miejsce przyjechaliśmy kilkanaście może około 20minut przed 9.00, przekonani, że start jest tej godzinie. Jednak w Śliwicach okazało się, że został przesunięty na godzinę 10.00.

Start był wspólny, dla dystansu 50km .

Ruszyliśmy z Mikołajem za dwoma chłopakami, całkiem fajne tempo na początku było, sporo asfaltem początkowo, nagle dogoniły nas 2 inne osoby, my lekko „opóźnieni” , Mikołajowi spadł łańcuch, jednak postanowiliśmy nie odpuścić i trzymać się dalej.

W pewnym momencie, jedna „para” skręciła w lewo w teren, druga pojechała prosto asfaltem. Mikołaj zapytał co robimy, ja, że skręcamy w lewo.

No i tak było. Pierwszy punkt poszedł sprawnie, z drugim były już większe problemy, trochę go szukaliśmy, cały czas jechaliśmy w 4kę…

Punkty można było zaliczać w dowolnie wybrany przez siebie sposób, nie według kolejności.

 

Po znalezieniu pierwszych punktów, ruszyliśmy na „10kę”, która miała wagę 3.. jednak bardzo dużo czasu tam straciliśmy, a ostatecznie punktu nie znaleźliśmy. Po drodze spotkaliśmy wiele osób, które również nie znalazły punktu. W końcu odpuściliśmy, bo czas gonił i po drodze chcieliśmy zahaczyć o inne punkty.

Jeden z nich był w ciekawym miejscu przy jeziorku, gdzie na środku akwenu jest pewien domek ;)

 

W związku z tym, że czasu nie było za wiele, poszukaliśmy dwa kolejne i podążyliśmy w kierunku mety. Wiedziałam, że nie zmieścimy się w limicie, trzeba było się starać by jak najmniej punktów nam odjęto.

Ostatecznie z dwoma punktami zajęłam 9 miejsce. 10minut zostało odjętych za przekroczenie czasu. Kilka osób miało punkty na minusie.

Teraz wiemy, że trzeba zorientować się przed zawodami, jakie są zasady rywalizacji. Na biegowych było zupełnie inaczej, niż tutaj. Było 10 pktów do zaliczenia, ale o różnej punktacji 1-3. Limit czasu był naprawdę wyśrubowany bo 4 godziny, także trzeba dosyć dobrze jeździć (myślę, że „mój” poziom wystarcza),ale dodatkowo bardzo dobrze orientować się w terenie z mapą. Tak, by nie tracić czasu na błądzenie. Na 17 startujących osób, 3 „zaliczyły” wszystkie punkty.

Przed startem nawet dowiedziałam się, że w zawodach na marsz, ustawiają w pobliżu punktów kontrolnych, punkty mylne.. w bliskiej odległości, na rowerowych tego nie mieliśmy. Ponadto myślałam, tak jak kiedyś ktoś znajomy startujący w tego typu zawodach mi powiedział, że ważniejsze zaliczenie wielu punktów, a czas drugorzędny.

Tutaj przybycie na metę po 4 godzinach oznaczało „odciągnięcie” punktu za każdą minutę opóźnienia.


Gizela

 
GP w biegach górskich Dziewicza Góra

W sobotę ósmego listopada w Czerwonaku koło Poznania odbyła się druga edycja Grand Prix w Biegach Górskich. Stoki Dziewiczej Góry, Mekki poznańskich kolarzy górskich zapełniły się tym razem biegaczami. Northtec Bike Team postanowił zrobić rekonesans w osobie Rafała Łukawskiego, który dla niepoznaki wystartował w głównym biegu na ponad 10 kilometrów. Organizatorzy zadbali, aby pomimo bliskości nizinnego Poznania biegi miały faktycznie górski charakter i skrupulatnie wykorzystali wszystkie najtrudniejsze ścieżki. Dodatkowym utrudnieniem wymagającej z natury trasy był wspaniały kobierzec z liści, które wilgotne i śliskie skrywały rozmaite defekty nawierzchni. Tych defektów było niemało i rywalizacja wymagała szczególnej koncentracji, aby po prostu nie skręcić nogi, ani nie "złapać zająca". Rafałowi, który walczył na "letnim ogumieniu", (w butach z podeszwą na szosę), udało się na szczęście ominąć czyhające pułapki i pomyślnie ukończył bieg. Wynik zaś okazał się w pełni satysfakcjonujący; podium w kategorii powyżej 35 lat (ósme open) i czas też w porządku. Do zobaczenia zatem na następnej edycji.


 

 
«« pierwsza « poprzednia 31 32 33 34 35 36 37 38 39 następna » ostatnia »»

Strona 33 z 39

Sponsorzy

Northtec

 

Rower Tramp