Wyszukaj:

Aktualności

29.08.17
Start ten traktowałam jako pewne "przetarcie" i zorientowanie się jak to w ogóle wygląda... Już...

17.08.17
W  Zieleńcu odbyły się Otwarte Mistrzostwa Dolnego Śląska w maratonie MTB. Będąc na krótkiej...

28.06.17
Jak to bywa z zapisami na Uphill Race, trzeba szybko się decydować… zapisy o ile dobrze pamiętam...

GoGol MTB WALCZ

Jak zwykle szybka i  wczesna pobudka, czeka trasa w Wałczu, z opowiadań Ani wcześniej bardzo płaska, organizator zapowiadał 1000

metrów przewyższeń na dystansie Mega. Na miejscu załatwiamy formalności, spotykamy Rafała i znajomych.

 

Pogoda zapowiadała się lekko deszczowo,  na szczęście podczas zawodów dopisała, trasa faktycznie w miarę ciekawa, kilka sztywnych podjazdów

i stromy zjazd, niestety za dużo asfaltów, treningówka na semi-slickach idealnie się sprawdziła.

 

Ania zajęła 3 miejsce w kategorii Open 90, Rafał 6 miejsce w kategorii Open 22, ja niestety daleko 26 w kategorii Open 75, zemścił się sobotni 4-godzinny tenis i praktycznie całą 2 rundę walczyłem ze skurczami, dodatkowo musiałem porozmawiać z sędziami bo nie było mnie w wynikach ;)

 

MATEUSZ

Krzysiek

 
Szklarska Poręba 2014

Bike Maraton Szklarska Poręba – 16.08.2014

Szklarska Poręba jest jedną z moich ulubionych tras cyklu Bike Maraton. W zeszłym roku jechało mi się tutaj bardzo dobrze i odnotowałem jeden z najlepszych występów w sezonie. W tym roku miałem okazję spędzić cztery dni na początku sierpnia eksplorując tutejsze szlaki w doborowym towarzystwie. Ostatniego dnia objechaliśmy praktycznie całą trasę tegorocznego wyścigu. Prawdziwe górska z wymagającymi zjazdami i równie wymagającymi podjazdami. W suchych warunkach rewelacyjna trasa, taka w sam raz, dająca dużo radości z jazdy.  Pod koniec objazdu złapała nas burza, co niestety okazało się prorocze… Prognozy na dzień wyścigu były niestety niekorzystne, po prostu miało padać. No i padało praktycznie całą noc, rano też jeszcze siąpiło. Odpalona rano mapa radarowa wlała trochę nadziei w nasze serca, było na niej widać, że największa strefa opadów  oddala się na wschód. Ze względu na niską temperaturę (około 10 stopni) i przenikliwe zimno, postanowiłem ubrać się bardzo ciepło. Cienka potówka z długim rękawem, ocieplane nogawki i zimowe skarpetki z merynosa, a na rozgrzewkę dodatkowo kurtka przeciwdeszczowa. Pomimo tak ciepłego ubioru na rozgrzewce wcale nie było mi ciepło, dodatkowo pod koniec znowu zaczęło padać. Na szczęście jak wchodziłem do sektora już nie padało. W obliczu tak niekorzystnej aury taktyka na wyścig z nastawienia bojowego zmieniła się na tryb przetrwania, byle dojechać do mety w jednym kawałku. Na pierwszym długim podjeździe systematycznie wyprzedam, ale nie przychodzi mi to z łatwością. W zasięgu około 20 metrów widzę Aleksandrę Misterską, ale tym razem nie jestem w stanie jej dogonić. Na trawiastym zjeździe nagle tracę całkowicie przyczepność, prawie wpadając w drzewa. W ostatniej chwili odzyskuję trakcję i wyprowadzam rower na właściwą ścieżkę. Było to mocne ostrzeżenie, że tego dnia jest bardzo ślisko i trzeba bardzo uważać.  Pierwszą glebę zaliczam na zjeździe do Jagniątkowa. Z objazdu pamiętam, że nie da się tam zjechać ze względu na uskoki, ale końcówkę można zjechać bokiem po trawie zamiast sprowadzać po kamieniach. Jednak zbyt szybko ruszam po stromym zboczu i po chwili katapultuje mnie na jakimś kamieniu ukrytym w trawie. Na poprawkę kilka kilometrów dalej, tuż przed pierwszym bufetem nokautuje mnie moje własne siodełko. Na śliskim, stromym i kamienistym podjeździe podbija mi nagle tylne koło. Zatrzymuję się ze skutkiem natychmiastowym, ale siłą rozpędu siodło wbija mi się między cztery litery. Uderzenie było potężne, aż ciężko było mi ustać. Po dłuższej chwili dochodzę do siebie i jakoś docieram do bufetu. Kawałek dalej dogania mnie Wojtek Polcyn i przez chwilę jedziemy razem, do pierwszego zjazdu oczywiście :) Na podjeździe pod Dwa Mosty systematycznie połykam kolejnych zawodników, a pod sam koniec doganiam bardzo ładnie jadącą zawodniczkę z Bioam Racing Team. Proponuję żeby wskoczyła na koło co też czyni, a ja systematycznie do szczytu podkręcam tempo. Oczywiście na zjeździe powoli się oddala, żeby na mecie być wiele minut przede mną. W dalszej części trasy tradycyjnie tracę na zjazdach, a straty odrabiam na podjazdach. Na trudnym zjeździe zielonym szlakiem do Michałowic zaliczam dwie gleby, ale zjeżdżam prawie całość. Na ostatnim długim podjeździe idę na sto procent czując, że do mety już dosyć blisko. Wyprzedzam wielu zawodników, a pod koniec na wypłaszczeniu  dogania mnie zawodnik z In-Motion. Zabieram się za nim na kole, ale ciągnie tak mocno, że w końcu mnie urywa na zjeździe. Ja próbując utrzymać się na kole tracę zbyt wiele sił i na samej końcówce umieram na, krótkim ale wrednym błotnistym podjeździe. Mija mnie tam sporo zawodników, potem już tylko ostatni zjazd po korzeniach i meta. Pogoda  w trakcie maratonu była dobra, padało tylko trochę, a czasami nawet wyjrzało słońce :) Warunki terenowe były trudne: śliskie kamienie i korzenie, trochę błota. Jechałem bardzo zachowawczo na zjazdach i walczyłem na podjazdach. Pojechałem lepiej niż się tego spodziewałem, wyścig mogę uznać za udany. Do mety dojechałem z czasem 03:27:58, 69 Open i 24 w M2.

Krzysiek

 
«« pierwsza « poprzednia 31 32 33 34 35 następna » ostatnia »»

Strona 35 z 35

Sponsorzy

Northtec

 

Rower Tramp