Wyszukaj:

Aktualności

17.08.18
W ostatnią niedzielę w Obiszowie odbyła się kolejna edycja z cyklu Bike Maraton. Wyścigowi towarzyszyła...

26.06.18
Rowerem na Szrenicę był pierwszym tegorocznym startem w Polsce.. już wcześniej słyszałam, że trudniejszym,niż...

23.06.18
Założeniem  startu w Paphos były prędkości średnie, nie zajęte miejsce, o czym nawet rozmawiałam...

LLR Jeziorki - 21.09.2014

W Jeziorkach stawiliśmy się w czteroosobowym składzie, oprócz mnie wystartowała również Ania, Gizela i Mateusz. Maraton w Jeziorkach jest jednym z moich ulubionych w Wielkopolsce, a to za sprawą bardzo górzystej jak na nasze lokalne warunki trasy. Członkowie klubu 64-Sto wkładają sporo wysiłku w to, żeby trasa była możliwie trudna i dająca radość z jazdy. Znajduje się na niej sporo sztywnych podjazdów, singli i praktycznie nie ma asfaltowych fragmentów. W nocy i rano przed zawodami sporo popadało, co zapowiadało dodatkowe atrakcje błotne :D. Założenie na wyścig było proste, spróbować utrzymać się za Magdą Hałajczak. Od startu poszedłem mocno, bez problemu przebijając się do samego czuba, co było dla mnie nowością bo tak wysoko to chyba jeszcze nie jechałem :) Wypatrzyłem Magdę i od tego momentu jechaliśmy już razem. Po wjeździe w teren czołówka szybko odjechała, ale ja już skupiłem się wyłącznie na realizacji założonego celu. Na pierwszych stromych podjazdach poczułem, że jest naprawdę dobrze. Jechało mi się bardzo lekko i bez problemu mógłbym odjechać. Nie miało to jednak najmniejszego sensu ponieważ na płaskich fragmentach momentami musiałem się mocno spinać, żeby utrzymać koło. Na pierwszym bufecie w pośpiechu wepchnąłem całego batonika do buzi i miałem straszne problemy z jego pogryzieniem. Magda i zawodnik z naszej 3 osobowej grupki mi trochę odjechali, ale jak uporałem się z batonikiem to do nich dołączyłem. Na jednym z płaskich, błotnistych odcinków Magdę wyrzuciło dosłownie na drzewo, na szczęście jej się nic nie stało, ucierpiał rower (zblokowany amor, brak tylnego hamulca i wygięta prawa manetka). Poczekaliśmy chwilę, aż Magda się pozbierała i pojechaliśmy razem dalej. Niedługo po tym dogonił nas Stachu Walkowiak i jeszcze jeden zawodnik i zrobiła się trochę większa grupka. Do 45 km jechało mi się znakomicie, na płaskim się trochę spinałem, a na podjazdach odpoczywałem :). Na ostatnim bufecie jak jadłem banana grupka trochę mi odjechała, przez jakiś czas wisiałem tak w niewielkiej odległości, ale nie byłem w stanie dospawać. Zacząłem trochę słabnąć, samotnie walcząc z wiatrem. Grupka zaczęła się powoli, ale systematycznie oddalać, a mnie znów dopadł syndrom obiszowski. Tym razem trochę później, ale bomba była jeszcze silniejsza. Nie byłem w stanie jechać na tętnie wyższym niż 160, jedynie na morderczej sekcji singli, wykrzesałem z siebie 170. Na szczęście udało się wszystko wjechać i nie musiałem nic podprowadzać. Na ostatnich kilometrach, pod wiatr totalnie osłabłem. Skończyło mi się picie w camelu, bo za dużo wypiłem usiłując połknąć batonika… Na piaszczystym podjeździe kilka kilometrów przed metą zostałem poczęstowany cytrynowym żywcem, przez przemiłą Panią, która wraz z rodziną wybrała się na wycieczkę rowerową. Za co bardzo dziękuję, bez tego żywca bym chyba nie dojechał do mety :) Z wyścigu generalnie jestem zadowolony, ponieważ pierwszy raz tak długo udało mi się jechać w towarzystwie Magdy. Z drugiej strony nie ma co ukrywać, że jestem typowym góralem i takie długie wyścigi, gdzie trzeba cały czas napierać to nie moja bajka. Wyścig ukończyłem na 32 miejscu Open i 11 w M2, Mateusz przyjechał 34 Open i 17 w M2, Ania była 2 wśród kobiet i 45 Open, a Gizela 4 wśród kobiet i 49 Open.

 

Krzysiek

 
Wrześniowe starty
Sezon startów w zawodach w kolarstwie górskim dobiega powoli końca w tym roku. Ekipa Northtec Bike Team nie zwykła jednak odpuszczać i walczy wciąż na najwyższych obrotach. W poprzedni weekend odbyły się aż cztery interesujące nas imprezy, z których wystąpiliśmy ostatecznie w trzech. Na pierwszy ogień poszły słynne Michałki we Wieleniu w sobotę 20tego września. Od rana aura była dość rześka, ale potem wyszło słońce i same zmagania na trasie jak i póżniejszy festyn i dekoracje przebiegły przy prawdziwie letniej pogodzie. Trasa zgrabnie meandrowała po Puszczy Noteckiej, niestety jej oznakowanie jest wysoce kontrowersyjne i Rafał Łukawski po kłopotach nawigacyjnych dotarł do mety drugi w kategorii M4 na dystansie Mega. Dzień póżniej podzieliliśmy siły i odwiedziliśmy Leszczyńską Ligę Rowerową w Jeziorkach, a także maraton w Hermanowie. W Jeziorkach dzielnie i skutecznie walczyły okupując dekoracje Ania Wysokińska i Gizela Rakowska, zaś do Hermanowa udał się Rafał Łukawski chcąc powetować sobotnie kłopoty na Michałkach. Udało się i tym razem stanął na najwyższym stopniu podium M4 na dłuższym dystansie. Pogoda ponownie dopisała i ogólnie zespół Northtec Bike Team będzie miło wspominał te eskapady.

W ostatnią sobotę 27ego września nieopodal Poznania wokół Dziewiczej Góry odbył się kameralny crossduathlon. Northtec Bike Team wysłał oczywiście swojego reprezentanta Rafała Łukawskiego na start. Trasy zarówno biegowa jak i rowerowa okazały się wymagające i pokonanie ich w pięknym słońcu wycisnęło z uczestników niejedną kroplę potu. Za to potem przy świetnie zaaranżowanym przez organizatorów ognisku i pieczeniu kiełbasek znakomicie podgrzewało familiarną atmosferę. Impreza na wskroś udana, zasługiwała na liczniejszą obsadę. Rafał Łukawski jako aktualny mistrz kraju weteranów w tej konkurencji startował z pozycji faworyta i stanął na wysokości zadania wygrywając swoją kategorię.


Rafał

 
«« pierwsza « poprzednia 31 32 33 34 35 36 37 38 39 następna » ostatnia »»

Strona 35 z 39

Sponsorzy

Northtec

 

Rower Tramp