Wyszukaj:

Aktualności

17.08.18
W ostatnią niedzielę w Obiszowie odbyła się kolejna edycja z cyklu Bike Maraton. Wyścigowi towarzyszyła...

26.06.18
Rowerem na Szrenicę był pierwszym tegorocznym startem w Polsce.. już wcześniej słyszałam, że trudniejszym,niż...

23.06.18
Założeniem  startu w Paphos były prędkości średnie, nie zajęte miejsce, o czym nawet rozmawiałam...

CrossTriathlon Czerwonak

W sobotę 23go sierpnia wystartowałam w drugim w życiu (a zarazem w tym roku) triathlonie terenowym. Tym razem miejsce startu to Czerwonak niedaleko Poznania

Dystans do pokonania to 750m/26,3km/11,3km, czyli krótszy, niż poprzedni (olimpijski)

Na śniadanie standardowo owsianka, na drugie , to samo co przed Uphill Race Śnieżka czyli naleśnik z jabłkiem na godzinę przed startem.

Wyjeżdżając rano z domu było 12 stopni, jednak temperatura się podniosła. Według mnie pogoda była idealna na start.

Pierwsi zawodnicy startowali o godzinie 10tej.

Startowaliśmy w parach skacząc do jeziora z pomostu w odstępach 10sekundowych. Ja wraz z Rafałem (fajnie się złożyło, że razem) w 3ciej parze, 20sekund po godzinie 10tej.

Wskoczyłam do wody przed Rafałem. Płynęło się tutaj z punktu A do B, w linii prostej, nie jak to zazwyczaj „naokoło” , starałam się wynurzać głowę co 6 ruchów ręki, jednak robiłam to czasem co 9 bądź więcej ruchów i...zbaczałam w złym kierunku. Gdy kolejne osoby, startujące za mną mnie doganiały, denerwowało mnie.

Wyszłam z wody niezbyt zadowolona, bo wydawało mi się , że ze słabym czasem (zakładałam wcześniej, że zajmie mi to około 15-16minut). Jednak jak się później okazało czas był całkiem niezły - średnia prędkość 3.2km/h!

W strefie, jak to ja długo się grzebałam, problem ze ściągnięciem pianki jak zwykle;) Porozmawiałam sobie naokoło z innymi.

Na rower jak wsiadłam pierwsze 2 km dość mocno przydusiłam, bo aż czułam.. nie miałam pulsometru, więc nie monitorowałam tętna. Stwierdziłam, że trzeba trochę odpuścic, skoro czeka mnie niełatwy bieg w terenie.

Co jakiś czas kogoś doganiałam, czasem mnie ktoś.

Na około 5,5km dogonił mnie Tomek, tak utrzymałam się jemu na „kole” niecały kilometr, kolejne 3kilometry później wyprzedził mnie Rafał, który poszedł jak „kuna”.

Trasa rowerowa miała 2 pętle, wiedziałam, że jadę pierwsza, ale nie byłam pewna, że faktycznie, bo ostatnie kobiety mogły startować nawet 8-9minut za mną... wiedziałam za to, że całkiem dobrze jadę. W pobliżu mety był nawrót i jechało się w jedną stronę około 1.5km, dzięki czemu mogłam widzieć osoby kończące pierwszą pętlę, gdy ja już jechałam drugą. Do czasu ‘rozjazdu’ nie ujrzałam żadnej kobiety, wobec czego wiedziałam, że przewaga jest, tylko nie wiedziałam czy wystarczająca.

Nieco dalej, dogoniły mnie 2 osoby, jakiś czas jechaliśmy w trójkę. Może przez 3kilometry;) . Później mi uciekli.

Długo jechałam sama, dalej doganiali mnie faceci z wyższymi numerami startowymi, widać było, że mają „wyrzeźbione” nogi, spd’y i całkiem ok sprzęt ;-).

Całe 26,3km zajęło mi niespełna 1h6minut, co dało prędkość średnia 24km/h.

Wbiegłam do strefy , i mi mówili inni, że sie grzebie ;-). Jakaś nieznana mi dziewczyna robiła zdjęcia, mówiła, że fajnie jak siedzę przy rowerze i zmieniam buty ;-) , głośno wykrzykująca moje imię...

 

Zaczynając trasę biegową widziałam czas, że około 1h 24minuty, więc byłam zadowolona, wiedziałam, że czas obstawiany na dzisiejsze zawody powinnam zbić.

Początek trasy to tzw. „kurwidołki” , po chwili rów z wodą, który przeskakuję ... podbiegi, zbiegi, dobrze mi się biegło. Oznaczenie trasy co 1kilometr, dzięki temu miałam pogląd na to, jak się biegnie. Co jakiś czas doganiały mnie kolejne osoby. Trzymałam równe tempo, żeby się nie „zagrzać” lepiej być troszkę później na mecie, niż spacerować ostatnie kilometry. Na trasie znajoma, która była na treningu poinformowała mnie, że ładnie biegnę, i sporo „odstawiłam” pozostałe konkurentki na rowerze. Na co odpowiadam, że dobrze by tak pozostało. Do tej pory nie żywiłam się na trasie, jeden żel wzięłam. I nagle zaczął się najtrudniejszy odcinek trasy. Podbieg na Dziewicza Górę. Biegłam powoli, stawiając małe kroki, mając wrażenie, że stoję w miejscu... Mówiłam innym, że tędy powinna wieść, ale trasa rowerowa. Na szczycie Dziewiczej Góry, obiegaliśmy wieżę i tam czekał upragniony bufet z wodą, wzięłam butelkę, aby popić żel, który wtedy „wciągnęłam”. Kilka kroków dalej zraszacz z wodą, na ochłodzenie. Resztę wody z butelki wylałm na siebie i pobiegłam dalej. Na zbiegu minęłam pewne osoby. Do mety już blisko... około 4 kilometry.

Dogoniłam pewną osobę, trochę porozmawialiśmy, obok pewien trener, dający nam od czasu do czasu porady, żeby „strzepać” ręce co jakiś czas itd.”Trener” powiedział, żebym trzymała tempo, nie szarżowałam, „biegniesz dobrze, nawet bardzo dobrze”.

Tak chyba biegliśmy około 3 kilometry... Jednak mi uciekli ;) , blisko końca jeszcze mały podbieg... ostatni kilometr był najgorszy, jako, że zaczęłam znowu czuć „podbicia” stopy [mam z tym problem].

Po czasie 2h23m56s dotarłam na metę, co dało mi znaczną przewagę nad kolejną kobietą za mną (17minut), dzięki czemu wygrałam zarówno w swojej kategorii wiekowej, jak i 1 miejsce Open Kobiet, 24/90 OPEN wśród wszystkich osób, które ukończyły.

Rafał zajął 1wsze miejsce w swojej kategorii wiekowej, a jednocześnie 4 OPEN.

Bardzo jestem zadowolona ze startu, w każdej dyscyplinie zbiłam czas, zakładany przez siebie, chyba najlepiej „zbijając” procentowo czas na biegu. Na metę dotarłam jeszcze z zapasem "sił' ;-)

Organizacyjnie świetnie jak na 1wsze zawody, sugerowałabym dać wcześniej bufet na trasie biegowej, a nie po ponad 6kilometrach. Całe szczęście nie było upału... ;-).

Trasa dobrze oznaczona, zarówno biegowa, jak i rowerowa, niejeden organizator mógłby się nauczyć ;-).

Trasa rowerowa bardzo prosta, szybka, przydałyby się podjazdy, chociaż jeden na Dziewiczą Górę.

Krzysiek

 
GoGol MTB WALCZ

Jak zwykle szybka i  wczesna pobudka, czeka trasa w Wałczu, z opowiadań Ani wcześniej bardzo płaska, organizator zapowiadał 1000

metrów przewyższeń na dystansie Mega. Na miejscu załatwiamy formalności, spotykamy Rafała i znajomych.

 

Pogoda zapowiadała się lekko deszczowo,  na szczęście podczas zawodów dopisała, trasa faktycznie w miarę ciekawa, kilka sztywnych podjazdów

i stromy zjazd, niestety za dużo asfaltów, treningówka na semi-slickach idealnie się sprawdziła.

 

Ania zajęła 3 miejsce w kategorii Open 90, Rafał 6 miejsce w kategorii Open 22, ja niestety daleko 26 w kategorii Open 75, zemścił się sobotni 4-godzinny tenis i praktycznie całą 2 rundę walczyłem ze skurczami, dodatkowo musiałem porozmawiać z sędziami bo nie było mnie w wynikach ;)

 

MATEUSZ

Krzysiek

 
Więcej artykułów…
«« pierwsza « poprzednia 31 32 33 34 35 36 37 38 39 następna » ostatnia »»

Strona 38 z 39

Sponsorzy

Northtec

 

Rower Tramp